Mity związane z odchudzaniem

Autor Jolanta Masłowska
Mity związane z odchudzaniem

Mitów związanych z samym odchudzaniem jest bardzo wiele. Spróbuję wymienić i krótko opisać najciekawsze i najczęstsze z nich.

Mit pradawny, wciąż aktualny to jedzenie kolacji najpóźniej do godziny 18.00. Myślę, że śmiało mogę powiedzieć, że ponad połowa osób z którymi pracuję nadal w niego wierzy i choć nie każdemu udaje się do tej zasady dostosować, prawie wszyscy do tego dążą, karcąc się za kolację po tej magicznej godzinie. Nie wiem dokładnie co miałoby się wydarzyć z jedzeniem spożytym po 18.00, ale czasami gdy słucham argumentów mam wrażenie, że rzeczywiście wiele osób wierzy w to, że o 18.00 nasze ciało przekształca się w maszynkę do tworzenia tłuszczu. Zasada ta miała swoją funkcję w czasach gdy chodziło się stosunkowo wcześnie spać. Dziś przy olbrzymiej różnorodności w tej kwestii, nie ma sensu mówić o jakiejkolwiek idealnej porze. Kolację należy spożyć około 2-3 godziny przed snem i już.

Często spotykam się również ze stwierdzeniem, że owoce należy jeść wyłącznie do południa. Te zjedzone o 13 nie dość, że tuczą, to gniją w żołądku. Oczywiście nie jest to prawda, co nie zmienia faktu, że owoce nie są najlepszym pomysłem na kolację.

Na pewno spotkaliście się kiedyś ze stwierdzeniem, że ktoś nie jest gruby, tylko ma „grube kości”, albo, że nadwaga nie jest spowodowana zbyt wysoką zawartością tłuszczu w organizmie tylko zatrzymaną wodą. Zdaję sobie sprawę, że takie podejście jest bardzo wygodne i wiele usprawiedliwiające, ale niestety nie może być prawdziwe. Ciężar kości jest stały i waha się w granicach 12-13,5% masy ciała, natomiast zatrzymanie wody w organizmie jest możliwe, ale nie na taką skalę jak niektórym się wydaje. Zatem jeśli ktoś posiada 20kg nawagi, środki diuretyczne na pewno nie usuną problemu.

Bardzo wiele osób przechodząc na dietę odchudzającą, w pierwszej kolejności rezygnuje z pieczywa i ziemniaków uważając je za główną przyczynę otyłości na świecie. Nie fast foody, słodzone napoje gazowane, golonko i smalec, tylko ziemniaki! Dlaczego, skoro te biedne bulwy są niskokaloryczne i zawierają około 75kcal w 100 gramach? Dużo mniej niż zawierają kasze, ryż, czy nawet banany. Poza niewielką zawartością kalorii są bardzo cennym źródłem potasu, magnezu, fosforu, cynku czy witaminy C. Nie warto z nich rezygnować, warto natomiast nie zmieniać ich niskokaloryczności poprzez sporządzanie z nich frytek, klusek zalanych sosem czy chipsów.

Chleb tzw. „biały” rzeczywiście nie należy do produktów polecanych na diecie odchudzającej czy w ogóle w zdrowym żywieniu. Nie znaczy to jednak, że należy całkowicie zrezygnować z pieczywa. Polecam zamienić pieczywo jasne, oczyszczone na pełnoziarniste. Pełnoziarniste nie oznacza jakiegokolwiek pieczywa o ciemniejszym zabarwieniu, tylko pieczywo w którego skład wchodzi mąka pełnoziarnista/razowa. Takie pieczywo jest źródłem błonnika pokarmowego, cennych minerałów i węglowodanów złożonych niezbędnych w diecie osoby gustującej w szczupłej sylwetce.

W temacie pieczywa można by pokusić się o wzmiankę w temacie glutenu. Białko to swego czasu obwiniane było niemalże o wszystkie problemy świata. O większość chorób, o efekt cieplarniany i o to, że kotek sąsiadki złamał łapkę. W mule internetowym nadal znajdziemy wiele nieprawdziwych informacji na jego  temat. Na szczęście coraz więcej mówi się o przecenionych negatywnych skutkach jedzenia glutenu.

W temacie mitów w diecie odchudzającej nie sposób nie wspomnieć o głodówkach. Głodówki funkcjonują od dawna, przybierają jedynie różne formy. Bardziej restrykcyjne zalecają powstrzymywanie się od jedzenia nawet przez kilka dni. Częściej natomiast spotykam się z tzw. „głodówką zdrowotną” którą stosuje się raz w tygodniu przez jeden dzień . Polega ona na nie przyjmowaniu produktów spożywczych przez całą dobę, jeden raz w tygodniu. Czy ma to sens? Oczywiście, że nie ma. Nie jedzenie może przynieść odwrotne skutki od zamierzonych.

Na koniec jedna z moich ulubionych tez. Zimne jedzenie odchudza! Słyszałam wielokrotnie, że lody nie tuczą ponieważ organizm aby ogrzać zimny posiłek zużywa więcej energii niż zawierają lody. Maleńkie ziarenko prawdy w tym jest. Ale do głowy by mi nie przyszło, że spotkam na swojej drodze osoby, które jedzą mrożony bigos z nadzieją, że schudną!

Mitów związanych z odchudzaniem jest całe mnóstwo, można by o nich pisać godzinami. Oczywiście nie robię tego aby z kogokolwiek się śmiać, bardziej aby uświadomić osoby które wpadły w sidła nieprawdy.

Świadomość to jedno, a podejście do racjonalnego odżywiania drugie. Mogę zrozumieć, że ktoś bezmyślnie uwierzył w dobre rady koleżanki z siłowni czy naczytał się nieprawdy w internecie. Ale podejście wypracowujemy sami. I jest to coś, z czym często najtrudniej jest się mierzyć w mojej pracy. Na myśli mam mniej więcej takie podejście.

W dzisiejszych czasach wszystko jest niezdrowe, w rybach rtęć, w mięsie antybiotyki, w warzywach pestycydy. Aktywności fizycznej nawet nie warto rozpoczynać bo zaraz jakaś kontuzja się przytrafi. Nawet jak jakimś cudem uda się schudnąć to i tak pojawi się efekt jojo. Kiedyś wszyscy jedli smalec i boczek, smażyli na maśle i nikt nie chorował. Więc to zdrowe odżywianie właściwie więcej szkody przynosi niż pożytku.

No cóż, niestety jest trochę tak, że osoby z największą ilością chorób dietozależnych wypowiada tego typu słowa, siedząc przed telewizorem z paczką chipsów. Takie myślenie to olbrzymie pójście na skróty które doprowadzić może jedynie do pogłębienia obecnego stanu, a nie wyjścia z niego.

Jolanta Masłowska przyjmuje w Gabinecie Dietetycznym - NZOZ MEDICO Praktyka Lekarzy Rodzinnych i Specjalistów, Tychy, ul. Narcyzów 24: https://www.medico.tychy.pl

Rejestracja pod numerem telefonu: 509 891 388.