Krzyk za ścianą - cudzy kłopot?

Krzyk za ścianą - cudzy kłopot?

Niektórym mężczyznom wydaje się, że szczerą prawdą jest stare porzekadło, o tym, że „jak mąż żony nie bije, to jej wątroba gnije”. Tak uważa przynajmniej 66 930 mężczyzn, bo byli w 2017 r podejrzewani o stosowanie przemoc wobec rodziny. Dostali za to tzw. „Niebieską Kartę”. Rok wcześniej takich panów było 70 484.

Nie wiadomo, ile jest kobiet, które formularzy „Niebieskiej Karty” nigdy nie wypełnią, bo wydaje im się, że nie warto, bo i tak nic to nie pomoże, bo to przesada, bo bije tylko czasem itp.

Nie wiadomo też, ilu jest mężczyzn, którzy uważają, że coś im się od kobiety należy, a skoro tego czegoś nie ma, to trzeba jej to ręcznie „wytłumaczyć”. Ilu w końcu jest ludzi, którzy uważają, że kobieta sama sobie jest winna. Przecież, jak jej się nie podoba, to może się wyprowadzić.

Poza tym po co się wtrącać w cudzy związek i cudze siniaki. Ile osób sądzi, że takie jest po prostu życie. Kiedyś kobiety nie miały żadnych praw i było dobrze, to teraz niech się cieszą, że chociaż w Sejmie mogą zasiadać, a nie marudzą, że równouprawnienie, że silne i niezależne. Obiad w domu musi być albo będzie lanie. I na koniec ilu jest ludzi, którzy zgadzają się ze słowami „bije, bo kocha”. Skoro bije, to znaczy, że mu zależy, skoro taki zazdrosny, to kocha, więc o czym tu mówić.

Nie można jednak udawać, że tylko panie są ofiarami przemocy w domu. Również im zakładano „Niebieskie Karty”. W 2016 r. założono ich 5 461 a w 2015 r. 5 244. Nie znaczy to, że nie ma problemu z przemocą wobec mężczyzn, znaczy tylko, że przemoc wobec kobiet jest zjawiskiem o wiele bardziej powszechnym.

Raz z liścia

Przemoc domowa to nie tylko raz" z liścia", uderzenia paskiem czy kablem. To też nie tylko bicie, kopanie, duszenie, popychanie, zamykanie. Równie upokarzająca jest i krzywdząca jest przemoc seksualna. Niektórm może się to wydać zakakujące, ale zaspokajanie potrzeb seksualnych partneranie jest obowiązkiem żadnej kobiety. Nie każda też chce codziennie odgrywać w łóżku sceny rodem z „50 twarzy Greya”. Nie każda czuje się szczęśliwa i usatysfakcjonowana gdy się ją szarpie, ciągnie czy wiąże.

Jest też przemoc ekonomiczna, która wyraża się odmawianiem lub ograniczaniem dostępu do wspólnych pieniędzy, zmuszaniem do proszenia o pieniądze lub wydzielaniem kieszonkowego, czy sprawdzaniem wszystkich rachunków.

Jednak najbardziej perfidnym rodzajem przemocy jest przemoc psychiczna, słowna, granie na emocjach, obalanie poczucia własnej wartości, wywoływanie nerwowej atmosfery, zmuszenie do życia w ciągłym stresie. Wyśmiewanie, wyzywanie, upokarzanie, zastraszanie, karanie, szantażowanie. Nie widać fizycznych skutków tej przemocy, nie ma z czym pójść na obdukcję i nie ma się też pewności, że to na pewno jest przemoc, bo przecież wszyscy czasem się kłócą.

Awantura na obiad

Właściwie codziennie można przeczytać czy zobaczyć w jakimś medium relacje z domowych awantur. Zaskakujące jest to, że zdaniem wielu psychologów takie sytuacje, a właściwie ich powszechność i bezsilność ofiar tych zdarzeń są efektem… skłonności masochistycznych i przekonania, że niczego nie da się zmienić, bo dzieci, bo mieszkanie, bo pieniądze itd. Po prostu jest to lęk, zależność ekonomiczna, obawa, presja ze strony otoczenia. Psychologiczne skutki przemocy, np. zaniżona samoocena, utrata wiary we własne siły i możliwości, zaufania do siebie i innych, to zjawiska, które bardzo przeszkadzają wyjść z takiego toksycznego i krzywdzącego związku.

Kobiety nie zgadzają się na przemoc, tylko rzadko są w stanie uwierzyć w to, że cokolwiek będzie można zmienić po licznych, nieudanych próbach obrony. Z czasem dochodzi do tego bierność i depresja, które są nieodłącznymi skutkami przemocy domowej.

Ona to lubi?

Ze zjawiskiem przemocy domowej wiąże się wiele przedziwnych mitów. Poza dość powszechnym przekonaniem „skoro pozwala, to widocznie tak lubi”, istnieje równie powszechne przekonanie, że przemoc domowa jest domeną wyłącznie różnego rodzaju środowisk patologicznych. Tymczasem, każdy rodzaj przemocy może spotkać zarówno kobiety w rodzinach dobrze sytuowanych, jak i tych biedniejszych, tak samo kobiet z wykształceniem akademickim, jak i tych z podstawowym i średnim.

Inna obiegowa opinia mówi, że z przemocą domową spotykają się tylko małżeństwa z długoletnim stażem. To kolejny mit. Przemoc nie wynika z rutyny, przyzwyczajenia, czy małżeńskiej nudy. Bierze się z niekontrolowanych wybuchów agresji, potrzeby dominacji, kompleksów oraz braku umiejętności radzenia sobie z własnymi oraz rodzinnymi problemami. Dlatego właśnie ofiarami przemocy padają nie tylko dojrzałe kobiety. Także dziewczyny są ofiarami kpin, wyzwisk i poniżania. Wszędzie. W związkach i w pracy, szkole bądź na uczelni.

Przemoc wobec kobiet to nie tylko dramaty, które rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami. Z wykpiwaniem kobiet i traktowaniem ich przedmiotowo mamy do czynienia w mediach, w codziennym życiu, w przypadku osób sławnych i polityków, a niejednokrotnie nawet na ulicy i najgorszy jest fakt, że niemal nikt nie reaguje.

Wyda się, że w związku z powszechnością tego zjawiska, już się do niego przyzwyczailiśmy do tego stopnia, że go na co dzień nie dostrzegamy. A o problemach kobiet mówi dopiero wtedy, gdy dojdzie do kolejnego dramatu, albo kiedy wyjdą na ulice w obronie swoich praw (choć i wtedy bywają wyzywane od "wściekłych feministek", którym się w głowach, czy czym tam myślą, poprzewracało).

A przecież żadnego człowieka nie wolno krzywdzić. Wszystkich trzeba ich szanować. A kobiety zawsze muszą pamiętać, że ci, którzy tego nie pojmują, albo pojmują po swojemu (kocham, to biję) popełniają przestępstwo i mogą walczyć o swoje prawa na drodze sądowej, korzystać z pomocy organizacji wspierających kobiety, a przede wszystkim zacząć wszystko jeszcze raz od nowa. Uda się.