….o pisaniu powieści, sposobie na życie i różnych odcieniach miłości - rozmowa z Anną Płowiec

Autor Grażyna Nowak
….o pisaniu powieści, sposobie na życie i różnych odcieniach miłości - rozmowa z Anną Płowiec

W ostatnich dniach miałam okazję spotkać się, porozmawiać i powspominać szkolne czasy z Anią Płowiec. Od chwili, kiedy skończyłyśmy koniecpolskie liceum minęło trochę czasu, ale wspomnienia nie blakną jak maturalne zdjęcia, przeciwnie, z czasem stają się wyraźniejsze. Ubawiłyśmy się oglądając czarno-białe fotografie zrobione na chwilę przed naszym wejściem na salę egzaminacyjną, bo okres liceum to najbardziej beztroski czas w naszym życiu. Dla mnie była to okazja, aby zadać Ani kilka pytań na temat jej najnowszej powieści, ,,Sekrety Julii”.

17 lipca ukazały się ,,Sekrety Julii”, twoja druga powieść. Kiedy rok temu ukazała się pierwsza książka ,,W cieniu magnolii”, czy planowałaś napisanie kolejnej?

Gdy zaczynałam pisać pierwszą książkę, nie myślałam wtedy o kontynuacji ani w ogóle o kolejnej powieści. Gdy jednak okazało się, że „W cieniu magnolii” będzie wydane, zobaczyłam, że historia Alicji ma potencjał by rozbudować ją jeszcze bardziej, zwłaszcza, że wydawnictwu ten pomysł bardzo się spodobał i zaakceptowali go. Poza tym historia, którą opisałam w „Sekretach Julii” zaczęła ożywać we mnie już podczas pisania pierwszej książki i domagała się, by ujrzeć światło dzienne. Czasami bohater książki sam goni autora, żeby spisać jego historię, tak trochę było tym razem ?

Myślę, że obecnie można mówić, że jesteś pełnoetatową pisarką. Czy to Twój sposób na życie? W jednym z wywiadów powiedziałaś, że pisanie to kawałek puzzle, którego brakowało, żeby życie było pełniejsze....

Chciałabym być pełnoetatową pisarką i do tego zmierzam, ale ja sama jeszcze nie mogę tak o sobie powiedzieć. Dwie wydane książki w dorobku i plany na parę kolejnych to jeszcze nie tak dużo, choć na pewno jest bardzo dobrym początkiem. Byłam ostatnio na spotkaniu autorskim z Magdaleną Majcher, która pisze trzy lub cztery książki rocznie i to już się rzeczywiście nazywa pełen etat. Byłam pełna podziwu dla jej pracowitości i organizacji czasu, zwłaszcza że pani Magdalena ma dwóch małych synów, a ja jedną, prawie dorosłą już córkę? U mnie pisanie na razie jest, jak sama to nazwałaś, sposobem na pełniejsze, satysfakcjonujące życie, w którym mogę ofiarować innym coś z siebie - dostarczyć im rozrywki, wzruszeń, emocji, przyczynić się do czyjegoś uśmiechu czy uronienia paru łez nad losem bohaterów. Na razie oswajam się z rolą pisarki, a czy w przyszłości pełnoetatowej, zobaczymy. Mam nadzieję, że tak.

Kiedy oglądałam na Twojej stronie autorskiej zdjęcia promujące ,,Sekrety Julii” pomyślałam, że jesteś miłośniczką Tatr. W powieści jest kilka miejsc, które opisałaś w taki sposób, że chciałoby się je zobaczyć na własne oczy...

Po Tatrach chodziłam bardzo dużo w czasach studenckich, teraz trochę rzadziej, ale wspomnienia młodzieńczych wędrówek żyją we mnie nadal. Te miejsca, które opisałam w książce, najmocniej pozostały w mojej pamięci, może dlatego potrafiłam oddać ich klimat i urok. Parę scen też przyszło mi do głowy właśnie podczas wędrówki do Doliny Pięciu Stawów, gdy odpoczywałam pod Siklawą i zachwycałam się wodospadem. Od razu na miejscu sporządziłam parę notatek w telefonie? Ostatnio też zeszłam z głównego szlaku do Morskiego Oka i spędziłam bardzo miłe i spokojne chwile w dolinie Roztoki na pięknej polanie przed schroniskiem, gdy tymczasem na drodze do Morskiego Oka przetaczały się tłumy turystów.

Co skłoniło Cię do napisania powieści z historią w tle? Znam Cię trochę i wiem, że to nie Twoje klimaty....

Rzeczywiście, nie był to mój ulubiony przedmiot w szkole, przeciwnie do twoich preferencji, pewnie dlatego tak to dobrze zapamiętałaś? Ale jak wspomniałam wcześniej, historia Julki domagała się opowiedzenia, a że jej młodość przypadała na czasy PRL-u, przełom lat 60-tych i 70-tych, nie miałam wyjścia, musiałam się zmierzyć z tym tematem. Okazało się w trakcie pracy, że nie było tak źle. Sporo pamiętałam z lat wczesnego dzieciństwa, wiele dopowiedział mi mój tata i osoby z jego pokolenia. Tak naprawdę znalazłam w tym sporo przyjemności. Jednak mam nadzieję, że na przykład matka Sylwka (jedna z bohaterek „Sekretów Julii”) - chimeryczna hrabina pozbawiona po wojnie majątku nie będzie domagać się szczegółowego opowiedzenia swojej burzliwej historii, bo to byłoby już dla mnie znacznie większe wyzwanie?

Historia miłości tak wielkiej, że przenosi góry” to piękna zapowiedź ,,Sekretów Julii”. Wydawać by się mogło, że będzie to historia miłości namiętnej i romantycznej, typowego romansu...Ty poruszasz również temat miłości macierzyńskiej z jej radościami, smutkami i poświęceniem.

Miłość ma różne oblicza i mam nadzieję, że pozytywnie zaskoczyłam tych, którzy po tej zapowiedzi spodziewali się właśnie typowego, namiętnego romansu. A właśnie to miłość macierzyńska może przenosić góry, o tym również jest ta powieść. Myślę, że ten temat nie tylko mocno rezonuje ze mną jako autorką, ale w jakiś sposób z wieloma czytelniczkami – w końcu każda z nas jest jeśli nie matką, to zawsze córką.

Bardzo dziękuję Aniu za czas poświęcony na rozmowę i zapraszam na spotkanie autorskie, które odbędzie się pod koniec września. Wszystkich zachęcam do przeczytania ,,Sekretów Julii”.

Rozmawiała Grażyna Nowak.