Lekarz rodzinny o odporności u dzieci

Lekarz rodzinny o odporności u dzieci

Rozpoczynamy cykl pogadanek medycznych z lek. Natalią Siwy, lekarzem rodzinnym. Dzisiaj pierwsza część o odporności i chorowaniu dzieci.

- Dlaczego moje dziecko jest ciągle chore? Co zrobić, żeby nie chorowało? Może ma zaburzenia odporności? Proszę o coś na odporność! Z tymi i tym podobnymi pytaniami oraz prośbami rodziców spotykam się bardzo często w mojej praktyce lekarza rodzinnego, gdy przyjmuję dzieci, a największa kulminacja zawsze następuje po pierwszym tygodniu września i trwa aż do kwietnia – mówi Pani Doktor. Ze względu na to, że jesteśmy praktycznie w środku sezonu infekcyjnego chciałam krótko przypomnieć wszystkim rodzicom o pewnych podstawowych informacjach, na przekazanie których i dłuższą rozmowę brakuje niekiedy czasu w gabinecie. Dzieci chorują średnio 8-10 razy w ciągu roku, a kumulacja tych infekcji nakłada się na okres jesienno-zimowo-wiosenny, czyli jest to ponad pół roku, co daje ponad jedną infekcją na miesiąc! Dlatego rodzicom może się pozornie wydawać, że jego dziecko choruje bardzo często, za często i że ten przedszkolak, czy „żłobkowicz” jest cały czas chory oraz, że ciągle coś „przynosi” z placówki… I pani doktor na pewno coś jest nie tak, pomocy!

Jaka jest norma „częstego chorowania” przeciętnego dziecka?

- Przeanalizujmy zatem co dzieje się. Infekcja górnych dróg oddechowych, w tym np. popularne „przeziębienie” trwa średnio tydzień, czasem dwa, potem powiedzmy dziecko przez tydzień jest zdrowe, idzie do przedszkola/żłobka lub nie, i… powtórka z rozrywki - łapie kolejną infekcję. Warto jeszcze podkreślić, że najczęściej infekcje te to tzw. „wirusówki”, czyli nie podajemy w ich przypadku antybiotyku (ale to może temat na inną pogadankę). Zazwyczaj pierwsze dwa lata, dwa sezony infekcyjne w żłobku/przedszkolu właśnie tak wyglądają – tydzień - dwa chore, tydzień zdrowe, tydzień chore, tydzień zdrowe itd. O ile nie jest tak, że każda taka infekcja kończy się antybiotykiem, co druga jest w szpitalu- ogólnie ma ciężki przebieg, to to jest właśnie norma „częstego chorowania” przeciętnego dziecka. Pamiętajmy też o fakcie, że uczęszczanie do żłobka i ekspozycja na infekcje w pierwszych dwóch latach życia zmniejsza liczbę zachorowań później, u dzieci starszych. Dzieci odchorują swoje w dzieciństwie, a potem z reguły będzie tego mniej. Jeśli dziecko nie choruje w ogóle to też nie jest pozytywne, bo może się okazać, że dziecko pójdzie potem do szkoły i zacznie wtedy chorować. Po prostu pewną pulę chorób dziecko musi przechorować, żeby potem ich uniknąć.

Nasz układ odpornościowy musi nauczyć się odporności?

- Tak, nasz układ odpornościowy bowiem się uczy i jeżeli już nasz organizm przechoruje pewną ilość infekcji, czyli miał już kontakt z danym drobnoustrojem to następnym razem mamy większe prawdopodobieństwo, że szybciej, sprawniej z nim poradzi i nie rozwinie się infekcja lub będzie łagodniejsza. A pula takich typowych wirusów powodujących zakażenia układu oddechowego, czyli te, które są zdecydowanie najczęstsze u dzieci, jest ograniczona – naukowo stwierdzono, że jest ich ok. 200 (są to różne typy koronawirusów, rynowirusów, adenowirusów etc.).

W jakich okresach życia dziecka i w jakich przypadkach infekcje mogą być jednak niebezpieczne?

Biorąc pod uwagę to co już wcześniej powiedziałam, im więcej dziecko „zaliczy” infekcji, z czasem będzie ich coraz mniej. Wyjątkiem są tu jednak noworodki oraz w pewnym stopniu też niemowlęta. I to właśnie nie są dobre okresy życia na trenowanie odporności. Tu szczególnie unikamy narażenia na kontakt z chorymi osobami, z chorym rodzeństwem, szczególnie w okresie infekcyjnym. Podstawa to częste mycie rąk, zwłaszcza po przyjściu z dworu, najlepiej też przebieranie rodzeństwa po przyjściu z przedszkola/żłobka, a w przypadku chorego rodzeństwa staramy się jak najbardziej izolować chore dzieci. Jeśli jest taka możliwość, można przez ten okres noworodkowy i niemowlęcy nie posyłać starszego dziecka do przedszkola/żłobka, szczególnie gdy wypada okres infekcyjny, żeby uniknąć przynoszenia przez niego infekcji, które dla mniejszego rodzeństwa mogą okazać się groźniejsze.

Pamiętajmy też, że mamy jeszcze inne wyjątki, czyli np. dzieci ze stwierdzonymi ciężkimi niedoborami odporności, z neutropenią, z chorobami przewlekłymi, z wrodzonymi wadami serca, dla których nawet błahe infekcje mogą skończyć się źle. U tych dzieci robimy wszystko, żeby nie chorowały i nie trenujemy ich układu odpornościowego w żaden sposób. Natomiast przeciętne zdrowe dziecko musi jednak swoje przechorować.

W kolejnej pogadance lek. Natalia Siwy odpowie na częste pytanie - "A co na odporność Pani Doktor?" oraz będzie też kilka słów o zaburzeniach odporności.

Rozmawiała Liliana Bielas-Kostyra.